Ratujmy Polskie Stawy


Poznań, dnia 22.04.2016 r.

Stanowisko Polskiego Towarzystwa Rybackiego
w sprawie projektu ustawy Prawo wodne (z dn. 05.04.2016)


Szanowni Państwo,

w imieniu środowiska rybackiego zwracamy się z prośbą o interwencję i pomoc w nagłośnieniu niezwykle ważnej dla nas sprawy. W związku z nowelizacją ustawy Prawo wodne został wprowadzony punkt uwzględniający opłatę za pobór wody do celów chowu i hodowli ryb oraz innych organizmów wodnych. Wprowadzenie opłat oznacza dla nas rybaków nie mniej nie więcej niż agonię rybactwa śródlądowego w Polsce. Mając świadomość jak ważnym zasobem naturalnym jest woda w pełni zgadzamy się, że wymaga racjonalnego gospodarowania, jednakże należy zwrócić uwagę na podstawową rzecz, a mianowicie, że w rybactwie woda nie jest narzędziem produkcyjnym, ale stanowi miejsce bytowania ryb!
Od miesięcy wraz z Departamentem Rybołówstwa i innymi organizacjami rybackimi w Polsce, przy szerokich konsultacjach ze środowiskiem rybackim, zgodnie walczymy o to aby wyłączyć spod planowanej opłaty stawy karpiowe, a w przypadku produkcji ryb łososiowatych wprowadzić opłaty w formie zryczałtowanej stałej opłaty rocznej. Nie tak dawno podczas Konferencji z okazji obchodów Światowego Dnia Wody w Ministerstwie Środowiska zapowiedziano zwolnienia z opłat dla stawów karpiowych ze względu na tzw. naturalną retencję, z wyjątkiem wody pobieranej za pomocą pomp (informacja opublikowana także w serwisie informacyjnym Agrobiznes z dn. 23.03.2016).
W obecnych założeniach nowego projektu ustawy Prawo wodne wprowadzony zostaje jednak jednoznaczny zapis o opłacie za wodę do celów chowu i hodowli ryb oraz innych organizmów wodnych pobieranej za pomocą urządzeń technicznych. W takim przypadku, mając na uwadze uniknięcie różnych interpretacji, jednoznacznego uściślenia wymaga pojęcie „urządzenia techniczne”. Należy także podkreślić, że wiele obiektów rybackich w Polsce w okresach suszy pobiera wodę za pomocą pomp, a istnieją także obiekty, które nie mają innej możliwości pobierania wody, spełniając jednocześnie tak samo ważną rolę środowiskową i przyrodniczą jak stawy zalewane naturalnie. Brak zalania tych obiektów spowoduje znaczne zubożenie środowiska i zaburzenie istniejącej zależności przyrodniczej. Na odrębnych zasadach powinny zostać także ujęte w projekcie ustawy wylęgarnie i hodowle ryb w zamkniętych obiegach wody.
Zaproponowane w przedmiotowym projekcie w art. 282 górne jednostkowe stawki opłat za pobór wód (opłaty stałe oraz opłaty zmienne w wysokości: 1,64 zł za 1 m3 wody podziemnej i 0,82 zł za 1 m3 wody powierzchniowej) z ekonomicznego punktu widzenia są całkowicie nieuzasadnione i nie do przyjęcia. Stanowić będą nadmierne obciążenie dla tego rodzaju działalności i w konsekwencji doprowadzą do upadłości obiektów stawowych. Przykładowo samo zalanie 1 ha stawu będzie kosztować producenta ryb 8.200 zł, przy czym koszt ten jest niecałkowity, gdyż nie uwzględnia uzupełnienia wody, która zostaje utracona wskutek parowania i przesiąków. Tym samym koszt wyprodukowania 1 kg karpia wzrośnie co najmniej o 200%. Pozostaje również kwestia tego, w jaki sposób zapewni się wystarczającą ilość wody pod względem ilościowym i jakościowym, zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym, w sytuacji jej sezonowych deficytów.
Złożoność konsekwencji jaką niesie wprowadzenie opłat za wodę jest ogromna. Zaprzestanie gospodarowania na stawach spowoduje zniweczenie wielowiekowej pracy włożonej w utrzymanie naturalnych zbiorników, zapobieganie ich eutrofizacji i degradacji. Nieopłacalność produkcji, skutkować będzie zwrotem dzierżawionych stawów do zasobów Skarbu Państwa i znacznymi problemami ze spłatą wykupionych na raty obiektów stawowych. Pod znakiem zapytania staje również zasadność korzystania z funduszy pomocowych Unii Europejskiej w nowej perspektywie finansowej 2014-2020 ale również dotrzymanie przez producentów będących już beneficjentami obowiązku zapewnienia trwałości efektu przedsięwzięcia przez okres co najmniej 5 lat od zakończenia realizacji inwestycji. W dalszej kolejności skutkować to będzie zwrotem otrzymanego wsparcia finansowego wraz z należnymi odsetkami, liczonymi jak dla zaległości podatkowych. Zniweczony zostanie ogromny wkład finansowy włożony w postęp rybactwa śródlądowego, który tylko w poprzednim programie wyniósł dla całego sektora rybackiego 4 mld zł. Przy jego pomocy Polska produkcja karpia przoduje w Europie, a produkcja pstrąga jest w pierwszej piątce. Powierzchnia naszych stawów to około 70 tys. ha. Mamy wiele powodów do dumy, gdyż polska gospodarka karpiowa stanowi wzorzec zrównoważonej akwakultury ekstensywnej, a jej historia ma ponad 800-letnią tradycję. Natomiast zaprzestanie produkcji ze względu na brak środków finansowych będzie skutkować pojawieniem się kilku tysięcy bezrobotnych zatrudnionych obecnie w rybactwie (ok. 6 tys. miejsc pracy w gospodarstwach i ok. 600 miejsc pracy w jednostkach naukowych). Problematycznym stanie się również zarybianie obwodów rybackich, gdyż materiał będzie niemożliwy do nabycia lub bardzo drogi.
W założeniach projektu ustawy Prawo wodne pomija się także wielowymiarową rolę jaką spełniają stawy rybne dla środowiska naturalnego w kontekście walorów pozaprodukcyjnych i środowiskowych jako m.in. zbiorniki retencyjne i ważne narzędzie pozwalające na optymalne zarządzanie ilością i jakością wody w Polsce. Nasze stawy retencjonują ok. 1,2 – 1,5 miliarda m3 wody. Gdyby stanowiły jeden zbiornik retencyjny byłyby największym zbiornikiem w Polsce! Sposób gospodarki wodnej w stawach karpiowych, oparty na kilkumiesięcznej retencji, ma ponadto bardzo pozytywny wpływ na jakość wody odprowadzanej po zakończeniu cyklu produkcyjnego. Woda pobierana do napełniania stawów rybnych częstokroć jest bardzo zanieczyszczona zawiesiną oraz substancjami typu biogennego. W stawach rybnych poddawana jest naturalnym procesom samooczyszczania, dodatkowo stymulowanym przez hodowcę właściwie dobraną pod względem gatunkowym i liczbowym obsadą ryb, dlatego stawy rybne poprawiają jakość wody w ciekach, poprzez zatrzymywanie biogennej zawiesiny.
Kolejnym zagrożeniem wynikającym z zaniechania gospodarki stawowej jest utrata ważnych siedlisk przyrodniczych będących ostoją cennych gatunkowo ptaków i innych zwierząt związanych ze środowiskiem wodnym. Na ok. 60% obiektów stawowych zostały ustanowione obszary Natura 2000, gdzie obowiązują dwie dyrektywy UE tzw. siedliskowa i ptasia. Przykładem jest największy kompleks stawowy w Polsce i Europie – Stawy Milickie, na którym występuje ponad 1/3 gatunków wymienionych w Dyrektywie Ptasiej UE. W niektórych rejonach Polski, stawy rybne stały się jedynymi miejscami występowania rzadkich gatunków fauny i flory, czego przykładem są stawy w Raszynie (rezerwat przyrody w obrębie aglomeracji warszawskiej), czy też stawy w Zatorze (aglomeracja krakowska).
Problem opłat jest na tyle złożony, że nie tylko dotyka bezpośrednio producentów ryb, ale również inne podmioty, które gospodarują rybacko stawy w Polsce. Są to między innymi Lasy Państwowe, które w swoich zasobach posiadają ok. 6 tys. ha stawów oraz Agencja Nieruchomości Rolnych – ok. 25 tys. ha. Należy przemyśleć długofalowe skutki tej prostej decyzji administracyjnej. Rybacy przy tak dużych obciążeniach zaprzestaną produkcji ryb, staną się kolejną grupą ludzi bezrobotnych, a ceny będą zależne jedynie od importerów i handlowców. Jednocześnie bogate w bioróżnorodność środowiska wodne zostaną szybko wyeliminowane przez małowartościową roślinność, która samoistnie pojawi się na niewykorzystywanych rybacko obiektach. Przywrócenie tego stanu do pierwotnego kształtu będzie bardzo kosztowne, albo niemożliwe. W Polsce mamy wiele pięknych obszarów, których zazdroszczą nam przyrodnicy z zachodu i nie tylko. Pamiętać należy, że działalność rybacka niesie za sobą już i tak dużo wyższe ryzyko niż w przypadku innych działalności rolniczych (niepewność wielkości produkcji, aż do momentu odłowów). Wprowadzenie kolejnych opłat, dla rybaków - grupy społecznej i tak obciążonej dodatkowymi kosztami związanymi z paszo i rybożercami, których nikt nie chce dotychczas refundować, może stać się przysłowiową kroplą, która przeważy i zadecyduje o wycofaniu się z tej gałęzi produkcji.
W obliczu zaistniałej sytuacji mamy uzasadnioną obawę, że poprzez wprowadzenie niekorzystnych dla nas zapisów w projekcie ustawy dąży się do likwidacji i upadku chowu i hodowli ryb w Polsce. Dlatego na prośbę i za zgodą środowiska rybackiego prosimy o poparcie naszej inicjatywy, zmierzającej do potraktowania w regulacjach ustawy Prawo wodne hodowców ryb w sposób odrębny w stosunku do innych użytkowników wody, zgodnie z dotychczasowymi uzgodnieniami pomiędzy Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej a Ministerstwem Środowiska. Jednocześnie deklarujemy swoją gotowość do udziału w pracach legislacyjnych oraz pomoc merytoryczną osobom odpowiedzialnym za opracowanie projektu ustawy Prawo wodne. W przeciwnym wypadku czeka nas Polska bez polskich ryb.

w imieniu Krajowego Zarządu
Polskiego Towarzystwa Rybackiego